*ROSE*
Za dwa dni zaczyna się rok szkolny a ja dopiero wracam z wakacji. Byłam całe 2 miesiące z mamą, ale nadszedł czas, żeby wrócić do tego zadupia o nazwie Ashland. Moja mama cały czas puszczała jakieś nudne piosenki w radiu, więc się zdenerwowałam i założyłam słuchawki. Przeglądałam moją listę utworów, aż natrafiłam na moją ulubioną piosenkę. Nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam.
Obudził mnie dopiero głos mojej mamy
-Kochanie, obudź się. Jesteśmy przed domem.-poczułam jak mama mówiąc to, delikatnie szturcha mnie w ramię. Otworzyłam oczy i zobaczyłam mój dom. Nareszcie-pomyślałam i wysiadłam z samochodu. Mama rzuciła mi klucze i podała walizkę, a ja od razu poszłam w stronę drzwi. Od kluczyłam je i udałam się do mojego pokoju. Zabrałam ręcznik, piżamę i poszłam pod prysznic. Po 20 minutach byłam już gotowa i chciałam się położyć, ale nagle mój telefon wydał dźwięk informujący o nowej wiadomości. Podeszłam do telefonu i zaczęłam czytać wiadomość
Hej Rose :*
Widziałam jak przyjechaliście. Mam nadzieję, że pójdziemy jutro na zakupy?
Caroline
Ta to ma wyczucie czasu-pomyślałam, ale zabrałam się za odpisywanie
Z tobą kochana zawsze. To co o 11?
Rose
Zabrałam telefon i położyłam się do łóżka. Na odpowiedź od Caroline nie musiałam długo czekać
Pewnie! Przyjdę po ciebie. Pa
Car
Nie chciało mi się już odpisywać, więc położyłam się spać. Już po paru minutach byłam w objęciach Morfeusza.
Obudziłam się dosyć wcześnie bo o 9:40. Zeszłam na dół, gdzie na stole leżała mała karteczka
Potrzebowali mnie w pracy kochanie. Zrób sobie jakieś śniadanie. Będę wieczorem.
Kocham cię. Mama.
Nie zdziwiłam się, bo mamy często nie ma w domu, więc szybko zrobiłam sobie jajecznicę. Po chwili byłam już najedzona. Spojrzałam na telefon i była 10:30!
-Co?! Zaraz przyjdzie Car!-Powiedziałam sama do siebie i pobiegłam na górę się szykować.
Po 10 minutach stałam już przed szafą, ale zdecydowałam się na jasne jeansy w białe kropki, pudrową bluzkę na naramkach i tego samego koloru szpilki. Oczy podkreśliłam tuszem, a włosy podkręciłam. Do uszu wpięłam kolczyki, na szyję założyłam naszyjnik od taty, a na palec założyłam pierścionek. Do torebki włożyłam telefon i w tym samym czasie usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko zbiegłam na dół, otworzyłam drzwi i ujrzałam moją przyjaciółkę, która rzuciła mi się na szyję
-Boziu, jak ja cię długo nie widziałam!-Krzyknęła do mnie kiedy się oderwałyśmy-Pięknie wyglądasz.
-Dzięki kochana. Ty z resztą też.-Uśmiechnęłam się do niej, co od razu odwzajemniła.-To jak, idziemy?
-Jasne.-Zakluczyłam dom i poszłyśmy w stronę kawiarni.
-Więc...-Zaczęłam rozmowę-Jak tam w tym naszym miasteczku?
-A wiesz, że ostatnio znaleźli tutaj w lesie zabite osoby?-Co? W naszym miasteczku jakieś morderstwa? Nie to niemożliwe.
-Hahaha dobry żart Car!- Poklepałam koleżankę po ramieniu, a ona od razu się zatrzymała
-Ale a wcale nie żartuję. Jeśli mi nie wierzysz to zapytaj się swojej mamie.- Z jej miny mogłam tylko wywnioskować, że nie kłamie
-Wierzę ci-Powiedziałam cicho-Wiadomo w ogóle kto to zrobił?
-Mówią, że to atak jakiegoś zwierzęcia. Dobra zmieńmy temat.-Wyjęła mi to ostatnie zdanie prosto z ust.-Chcesz iść zobaczyć jak grają chłopacy?
-Haha pewnie. Wymyślili już jakąś nazwę?-Byłam tego bardzo ciekawa, bo przed wakacjami się o to kłócili.
-Tak. Nawet nie zgadniesz jaką-Uśmiechnęła się i popatrzyła na mnie, a ja dałam jej znak, że może kontynuować-Just Music. Rozumiesz to? John był za nazwą Love My Dog hahahhaa-Zaczęłyśmy się razem śmiać i opowiadać jak było na wakacjach, aż w końcu doszłyśmy pod dom Leo. Z garażu wydobywała się głośna muzyka. Wow! Dobrzy są-Pomyślałam i od razu weszłyśmy do garażu. Gdy mnie zobaczyli, od razu do mnie podbiegli, wyściskali i wszystko po kolei. Był Eric, John i Chris z Vicki, ale nigdzie nie widziałam Leo. Nagle jak na moje zawołanie wszedł do garażu tyłem nie zauważając mnie.
-Co jest chłopaki? Dlaczego nie gracie?- Zapytał nie widząc mnie. Dopiero teraz zauważyłam, że trzymał w rękach tacę z chipsami i colą.
-Lepiej się odwróć stary.-Powiedział do niego John. Leo zrobił tak i gdy mnie zauważył wypuścił trzymaną tacę, ale po chwili uśmiechnął się szeroko i podbiegł do mnie
-Rose! Jak ja się za tobą stęskniłem!-Krzyknął i przytulił mnie tak, że oderwałam się od ziemi.
Po chwili odstawił mnie na ziemię. Cały dzień minął nam na rozmowach i wspominaniu wakacji.
Ale wszystko co dobre, kiedyś się kończy i trzeba było wrócić do domu
-No dobra ja już będę leciała, bo jest 21, a jutro jest rozpoczęcie roku szkolnego więc spotkamy się na auli. -Powiedziałam i chciałam już iść, ale zatrzymał mnie Leo
-Może cię odprowadzę? Bo wiesz, jest ciemno, a Car jeszcze chyba nie chce iść do domu.-Popatrzyłam na Caroline, a ona tylko przytaknęła
-Nie dzięki.-Uśmiechnęłam się- Do domu mam kawałek zobaczymy się jutro.
-No ok. Uważaj na siebie.-Powiedział i pocałował mnie w policzek
-Obiecuję pa.
W domu byłam po 15 minutach. Mamy jeszcze nie było, więc przebrałam się w piżamę i poszłam spać.
Obudziłam się o 8, a na 9:30 mam rozpoczęcie, więc zjadłam śniadanie i poszłam się kąpać. Wysuszyłam się porządnie ręcznikiem i podeszłam do szafy. Zdecydowałam się na czarną sukienkę z dłuższym dołem, czarne szpilki i tego samego koloru kopertówkę, do której włożyłam mojego iphona. Do uszu wpięłam małe kolczyki, na rękę założyłam bransoletki, a włosy jak zwykle podkręciłam. Oczy podkreśliłam tuszem, a usta błyszczykiem. Zanim się obejrzałam była już 9:20 więc szybko wyszłam w stronę szkoły po 5 minutach byłam na miejscu. Weszłam do szkoły, gdzie było już pełno ludzi. Na pierwszym planie, była jak zawsze Mary, której od razu mina zrzedła gdy mnie zobaczyła. Nie przejmowałam się nią, tylko poszłam na aulę. Wszędzie w szkole wisiały plakaty o balu z okazji rozpoczęcia nowego roku szkolnego. Zawsze lubiłam bale, więc ucieszyłam się na wieść, że się odbędzie. Po chwili byłam na auli, gdzie siedzieli moi przyjaciele. Przywitałam się i usiadłam obok Leo, który tylko się do mnie uśmiechnął.
-Witam was wszystkich, drodzy uczniowie. Niestety apel odbędzie się dopiero za 15 minut z powodu drobnych kłopotów technicznych. Przepraszamy.-Zabrał głos dyrektor. Nagle Caroline szturchnęła mnie a ja odwróciłam się i popatrzyłam na w ten sam punkt co ona. Na aulę właśnie weszła dziewczyna, która wyglądała jak pięknie, a za nią weszło trzech chłopaków. Dziewczyna prezentowała się idealnie jej czarna sukienka podkreślała talię, a czarne szpilki i kopertówka dodawały uroku. Założyła piękne kolczyki oraz naszyjnik, a włosy pofalowała. Mój wzrok utkwił w ciemnym blondynie, który stał w okularach przeciwsłonecznych. Nagle jego towarzyszka szturchnęła go w bok i chłopak zdjął okulary. Dopiero teraz zauważyłam, że chłopak tak samo jak pozostała trójka ma złote oczy. Na chwilę nasze spojrzenia się spotkały, ale on odwrócił wzrok i poszedł za dziewczyną usiąść na sam koniec sali. Po chwili nauczyciel zaczął przemowę.
Trwało to godzinę, a ja strasznie się nudziłam. Właśnie szłam pod naszą salę, kiedy dogoniła mnie Car.
-Widziałaś ich?- Zapytała zdyszana
-Tak.-Odpowiedziałam i prze oczami stanął mi tamten chłopak.-Kto to w ogóle był?
-Sama chciałabym wiedzieć.-Odpowiedziała zamyślona
-Hej laseczki! O czy tak plotkujecie.-Z nikąd pojawił się za nami John
-Na pewno o tobie.-Powiedziała Car z sarkazmem
-No dzięki.-John udał obrażonego a Caroline zaczęła go przepraszać. Żeby im nie przeszkadzać przyspieszyłam kroku i jako pierwsza dotarłam pod klasę. O dziwo drzwi już były otwarte, a tam...
No i jak się podoba? Mam nadzieję, że bardzo. Zależy mi na waszej opinii, więc wyrażajcie ją w komentarzach. Jutro będzie następny. :D
Paa
CZYTASZ=KOMENTUJESZ!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz